Duchowe pielgrzymowanie Duchowość PPAG 2019

DZIEŃ VIII / DOBROĆ / konferencja

Pozdrawiam Was na kolejnym etapie drogi! 

„Gromadźcie sobie skarby”. Gdyby to zdanie faktycznie miało tylko te trzy wyrazy, byłoby zupełnie zrozumiałe, że chomi-kujemy cenne rzeczy.

Jakaś mała szkatułka schowana w domu albo nieco większa złożona w banku. Trochę złota, jakieś antyki, może sztuka. Do tego jakieś cacko do użytku każdego dnia: auto z pluszową kierownicą, komóreczka z brylancikiem i karta VIP do CinemaCity. Do tego fajne ciuszki i dobra zabawa. A jednak, gdy doczyta się zdanie Jezusa do końca, okazuje się, że można mieć o wiele więcej i to na zawsze! Bo to zdanie w całości brzmi: „Gro-madźcie sobie skarby w niebie” (Mt 6,20). Tych skarbów nie zniszczy ani mól, ani rdza. Tam złodzieje nie włamują się i nie kradną. Kiedy gromadzimy niezniszczalne skarby w niebie? 

Gromadzimy je przez dobroć! Dzisiaj będzie o kolejnym owocu Ducha, właśnie o dobroci. Ale musimy sobie najpierw po-wiedzieć, że cokolwiek powiemy o dobru, o dobrych ludziach, to wszystko ma źródło w Bogu. Jezus w rozmowie z młodym czło-wiekiem powiedział: „Nikt nie jest dobry, tylko sam Bóg” (Mk 10,18). Tak! Tylko On jest dobry, a każde dobro, które możesz czynić, pochodzi od Niego. On jest tego źródłem. Nie jesteśmy zdolni do dobra sami z siebie. Bóg nam dał możliwość czynienia dobra. Dlatego tak ważne jest ciągle pytać Boga: Co jest naprawdę dobre? On zna najlepszą odpowiedź na to pytanie. Nie bójmy się Go pytać: Panie, czy to, co robię, jest prawdziwym dobrem? 

Znamy wszyscy to zdanie pochodzące od św. brata Alberta Chmielowskiego: „Być dobrym jak chleb”. Tak jak chleb leży na stole i każdy może go sobie ułamać i się nim posilić, tak ja mam karmić sobą innych. Mam wydawać owoc dobroci, to znaczy – mam mieć radość z dawania. Dobroć to nic innego jak życzliwość wobec innych. To dawanie ludziom tego, czego im brakuje. Kto jest dobry, ten nie chce komukolwiek czynić zła. Co ważne, do-broć to czynienie innym tego, co chcielibyśmy, aby nam czyniono. Święty Wincenty a Paolo powiedział: „Nie pytaj, na co człowiek zasługuje; pytaj, czego potrzebuje”. Takie jest prawdziwe dobro – patrzy, czego człowiek potrzebuje. Z dobrem jest tak, że zachodzi w nim matematyczny paradoks – jak się dzieli, to się mnoży. Tak! Jak się dzieli, to się mnoży. Każde dobro, które rozdzielasz, na-prawdę się mnoży. Nie zostawiasz go w sobie, ale dajesz go in-nym. Jest pomnożone także w Tobie. Masz z tego prawdziwą ra-dość. Widzisz radość i szczęście innych. I gromadzisz sobie skarby w niebie. Gdy dobro się dzieli, to się nie tylko mnoży, ale nawet potęguje. 

Zadajmy sobie pytanie – jak mamy czynić dobro? Wszyscy zapewne znamy Hymn o miłości św. Pawła. Choćby ze ślubów – tam jest najczęściej czytany. Apostoł wylicza w nim cechy miło-ści. Ale jest tam również zdanie, które kiedyś do mnie bardzo mocno przemówiło: „I gdybym rozdał na jałmużnę całą majętność moją, lecz miłości bym nie miał, nic bym nie zyskał” (1 Kor 13,3). Na pierwszy rzut oka – jakiś paradoks. Święty Paweł mówi o jał-mużnie, która przecież jest wyrazem dobroci, ale zaraz dodaje – „ale, jeśli nie miałbym miłości, nic bym nie zyskał”. Tak jakby chciał nam powiedzieć, że można dawać jałmużnę bez miłości. Tak! Ja mogę wrzucić grosz biednemu, ale wcale mogę go nie ko-chać. Mogę to zrobić na odczepne; może dlatego, żeby nie mieć wyrzutów sumienia; albo po to, żeby sobie powiedzieć – ja to jed-nak jestem zuch, pomogłem żebrakowi. Gdy mówimy o dobroci jako owocu Ducha Świętego, chodzi o to, by być dobrym z miło-ści. Ja czynię dobro, bo kocham. Święty Augustyn powiedział: 

„Kochaj i rób, co chcesz”. To wskazanie dowodzi, jak bezpieczne jest życie w miłości. Jeśli kochasz prawdziwie, to nie skrzywdzisz drugiego człowieka. Wszystko co zrobisz z miłości, będzie zawsze dobre, nawet wtedy, kiedy powiesz swoim bliskim, znajomym trudną prawdę o grzechu, zaniedbaniu, znieważeniu, krzywdzie. 

Moi kochani! Jakość naszego człowieczeństwa zawsze we-ryfikuje się w naszej postawie do najbardziej bezbronnych. Do chorych, słabych, starszych… Do tych, którzy może nie potrafią mi się odwdzięczyć… Tak! Mogę doskonale poznać, kim naprawdę jestem, gdy zobaczę siebie w relacjach do ludzi najsłabszych. Za-stanów się: Jakim jestem człowiekiem dla najsłabszych, dla cho-rych, dla biednych, dla niepełnosprawnych, dla staruszków? (chwi-la ciszy). Tak o prawdziwej wielkości człowieka mówił do mło-dzieży akademickiej św. Jan Paweł II podczas pierwszej piel-grzymki do Ojczyzny w 1979 roku: „Jaką miarą mierzyć człowie-ka? Czy mierzyć go miarą sił fizycznych, którymi dysponuje? Czy mierzyć go miarą zmysłów, które umożliwiają mu kontakt z ze-wnętrznym światem? Czy mierzyć go miarą inteligencji, która sprawdza się poprzez wielorakie testy czy egzaminy? Odpowiedź: człowieka trzeba mierzyć miarą serca. Sercem!” 

Moi drodzy! Dobroć od Ducha Świętego jest bezintere-sowna. Ja czynię dobro, bo chcę żyć jak Chrystus. Ja czynię dobro, bo wiem, że w tym potrzebującym bracie i siostrze jest ukryty po-trzebujący Chrystus. Nie czynię dobra, by zabłysnąć. Nie czynię dobra, by się napuszyć. Nie czynię dobra, by być level wyżej. Nie czynię dobra, by otrzymać coś w zamian. Zastanów się: Kiedy i czy w ogóle miałeś taką motywację dobra, że czyniłeś dobro bez-interesownie, w imię Jezusa? (chwila ciszy). „Bo byłem głodny, a daliście Mi jeść; byłem spragniony, a daliście Mi pić; byłem przy-byszem, a przyjęliście Mnie; byłem nagi, a przyodzialiście Mnie; byłem chory, a odwiedziliście Mnie; byłem w więzieniu, a przyszliście do Mnie. Zaprawdę, powiadam wam: Wszystko, co uczy-niliście jednemu z tych braci moich najmniejszych, Mnieście uczynili”. 

Łatwo jest przesunąć dobro na innych, na fundacje charyta-tywne, na siostry zakonne pracujące z ubogimi dziećmi w Afryce. Łatwo jest przesunąć czynienie dobra na innych… Bo inni może by zrobili coś lepiej. Bo inni są bogatsi. Łatwo ominąć nieporadną kobietę, która złapała gumę na skrzyżowaniu i jej nie pomóc, mó-wiąc sobie: pewnie już tysiąc innych osób przede mną oferowało jej pomoc… Potrzebna jest Twoja dobroć! Nie zniechęcaj się, kie-dy myślisz, że to, co dajesz to tylko drobnostka. To takie nic. Ale Bogu wystarczy taka drobnostka, by to pobłogosławić i rozmno-żyć. Jezus potrzebował, by uczniowie przynieśli tych parę rybek i te chleby. Takie nic na tyle tysięcy, ale Jemu to wystarczyło. On to pobłogosławił i nakarmił tłum do syta. I zostały kosze ułomków… Nie myśl, że dobro, które dajesz, jest małe. Jeśli dajesz je miarą serca, jeśli dajesz to dobro z miłości, jest to wielkie dobro. Bóg je pomnaża. 

Święty Albert mówił: „Być dobrym jak chleb”. Ale można też powiedzieć: „Być dobrym jak mandarynka”. Tak – być dobrym jak mandarynka  Dlaczego? Bo to chyba jeden z nielicznych owoców, które od razu jest gotowe do podziału. Tak jest zbudo-wana mandarynka, że bez problemu można ją podzielić. Jest taka z natury. Ty też jak ta mandarynka jesteś zdolny do dawania, jesteś zdolny do dobra. Jest to w Twojej naturze, bo Bóg Cię stworzył na swój obraz. A zatem bądź dobry jak mandarynka . 

O dobru można wiele mówić… To bardzo szeroki i pojem-ny owoc… Większy niż mandarynka! W telewizji jest mnóstwo reklam prezentujących różne lekarstwa. Chyba na pamięć znamy to zdanie: przed użyciem zapoznaj się z treścią ulotki dołączonej do opakowania bądź skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą. 

Leki służą dobru, ale muszą być właściwie używane. Podobnie jest w byciu dobrym. Musimy pamiętać, że nieraz trzeba powiedzieć stanowczo „nie” i to będzie prawdziwa dobroć. Bo dobroć to nie zgadzanie się na wszystko. Dobroć oznacza także stawianie wy-magań. Dobroć to stawianie granic złu. Taki jest Bóg. Kiedy mówi nam: „Nie rób tego!”, to wie, że jest to dla naszego dobra. A zatem nie pomyl nigdy dobroci z pseudodobrocią! Jak ważne jest to w wychowywaniu innych… 

I jeszcze jedno… Kiedy tankujesz auto, potrafisz wybrać najdroższe i najlepsze paliwo. Wszystko po to, by ochronić silnik, by bezpiecznie jechać. A czy potrafisz zadbać o serce? Czy wiesz, że ważne jest to, czym je karmisz? Czy umiesz wybrać dla Twoje-go serca to, co najlepsze? Bardzo dbamy o samochody, o żołądki, o cerę. Ale najważniejsze – zadbać o serce i karmić je dobrem! Bóg Ci daje to, co najlepsze. Eucharystia, sakramenty, modlitwa, Pismo Święte… Czy Ty jesteś przekonany, że to jest prawdziwe dobro? Naprawdę! Najlepsze dobro! Czy tak spoglądam na to, co daje mi Bóg? 

Zakończmy tekstem znanej modlitwy z XIV wieku: Chry-stus nie ma rąk, ma tylko nasze ręce, aby dzisiaj pracować. Nie ma nóg, ma tylko nasze nogi, aby prowadzić ludzi Swoją drogą. Chry-stus nie ma ust, ma tylko nasze usta, aby mówić o Sobie ludziom. Nie ma pomocy, ma tylko naszą pomoc, aby przyciągać ludzi do Siebie. Jesteśmy jedyną Biblią, jaką ludzie jeszcze czytają. Jeste-śmy ostatnim orędziem Boga spisanym w czynach i słowach. 

Jeszcze raz pomyślmy przez chwilę o naszej dobroci. Czy ludzie mogą o Tobie powiedzieć: „To jest chodzące dobro”? (chwila ciszy