Duchowe pielgrzymowanie Duchowość PPAG 2019

DZIEŃ V / MIŁOŚĆ / konferencja

Powstało o niej wiele piosenek… Na przykład ostatnio po-pularny przebój, w którym autor zwierza się: „Ciągle chodzę, w te same miejsca, bo gdzie indziej miałbym być. Ja nie szukam, ja wszystko mam. Teraz trzymam to w rękach, bo nie chcę wypuścić już nic. Nie chcę przygód, ja Ciebie mam, Ciebie mam, największą przygodę, jaką zesłał mi Pan. Ja się nie nudzę, ja się Tobą nie nu-dzę. Codziennie od nowa Cię kocham, no kocham więc chodź, weź no chodź […]”. Czy fragment innej piosenki, gdy wokalista szczerze śpiewa: „Dzień dobry, kocham Cię. Już posmarowałem 81 

tobą chleb” . Powstało o niej mnóstwo piosenek, wierszyków, książek, obrazów, komedii, dramatów. Mowa o miłości. Nie moż-na bez niej żyć. Gdyby nikt nas nie kochał i gdybyśmy nie kochali – po prostu byśmy umarli. Miłość równa się życie. Tak, bez miło-ści człowiek umiera! I jak śpiewa znana artystka: „[…] wszyscy chcą kochać, choć nie przyznają się, tak pięknie jak w kinie, jak we śnie”. Kochani! Miłość to największy owoc Ducha Świętego. Świadczy o tym fakt, że św. Paweł właśnie ją wymienia na pierw-szym miejscu. Tak naprawdę wszystkie inne owoce, o których mówiliśmy i jeszcze powiemy, wypływają z miłości. Są jakby jej promieniami. 

Dlaczego potrzeba bycia kochanym i kochania jest w nas tak bardzo obecna? Dlaczego miłość wręcz wpisana jest w nasz kod genetyczny, w nasze DNA? Bo przecież pochodzimy od Boga, który jest Miłością. Bóg to Miłość osobowa, to wspólnota trzech Osób Boskich, które siebie nieskończenie kochają. Teologowie mówią nieraz o „tańcu miłości”, który jest w Trójcy. Kiedy Bóg dał Ci życie, to uczynił Ciebie na swój obraz i podobieństwo. To znaczy – jesteś stworzony na obraz Trójcy. Dlatego jest w Tobie potrzeba miłości. Nie będziesz w życiu szczęśliwy, gdy nie bę-dziesz kochał. Kardynał Stefan Wyszyński napisał: „Jesteśmy z Miłości i dla Miłości! Wszystko, co jest na świecie, powstało z Miłości Najwyższej i dąży z powrotem na łono Ojca, do swej «ko-łyski», w ramiona wszechogarniającej Miłości”. 

Ale co znaczy miłość? Czym ona jest? Naprawdę można się pogubić w definicjach miłości. Ile osób, tyle wizji miłości. Jaka miłość jest owocem Ducha Świętego? O jakiej miłości myślał św. Paweł, gdy napisał: „Owocem Ducha jest miłość”. Gdy otworzy-my tekst grecki Nowego Testamentu, to zobaczymy, że św. Paweł mówi o miłości agape. Musimy powiedzieć, że język polski jest pod tym względem dość ubogi i nie do końca oddaje sens tego, co  chciał nam powiedzieć św. Paweł. Bo w języku polskim mamy tylko słowo „miłość”, a w grece jest dużo więcej słów na określe-nie miłości, między innymi: eros, fileo i właśnie agape. Eros to miłość romantyczna. Fileo to miłość przyjacielska. A agape to miłość Boska. To miłość największa, którą kocha Bóg. Jest to najwyższa forma miłości. Taką miłością kocha tylko Bóg. Ale jest dla Ciebie dobra nowina: taką miłością możesz kochać również Ty, gdy otworzysz się na pomoc Ducha Świętego. To jest zresztą nasze zadanie, bo przecież Pan Jezus zostawił nam przykazanie, byśmy kochali tak, jak On kocha. Czym zatem jest miłość agape

Aby to zrozumieć, posłuchajcie proszę fragmentu z Ewan-gelii św. Jana: „Było to przed Świętem Paschy. Jezus wiedząc, że nadeszła Jego godzina przejścia z tego świata do Ojca, umiłowaw-szy swoich na świecie, do końca ich umiłował. W czasie wieczerzy, gdy diabeł już nakłonił serce Judasza Iskarioty syna Szymona, aby Go wydać, wiedząc, że Ojciec dał Mu wszystko w ręce oraz że od Boga wyszedł i do Boga idzie, wstał od wieczerzy i złożył szaty. A wziąwszy prześcieradło nim się przepasał. Potem nalał wody do miednicy. I zaczął umywać uczniom nogi i ocierać prześcieradłem, którym był przepasany. Podszedł więc do Szymona Piotra, a on rzekł do Niego: «Panie, Ty chcesz mi umyć nogi?» Jezus mu od-powiedział: «Tego, co Ja czynię, ty teraz nie rozumiesz, ale później będziesz to wiedział». Rzekł do Niego Piotr: «Nie, nigdy mi nie będziesz nóg umywał». Odpowiedział mu Jezus: «Jeśli cię nie umyję, nie będziesz miał udziału ze Mną». Rzekł do Niego Szymon Piotr: «Panie, nie tylko nogi moje, ale i ręce, i głowę!». Powie-dział do niego Jezus: «Wykąpany potrzebuje tylko nogi sobie umyć, bo cały jest czysty. I wy jesteście czyści, ale nie wszyscy» Wiedział bowiem, kto Go wyda, dlatego powiedział: «Nie wszyscy jesteście czyści». A kiedy im umył nogi, przywdział szaty i znów zajął miejsce przy stole, rzekł do nich: «Czy rozumiecie, co wam uczyniłem? Wy Mnie nazywacie Nauczycielem i Panem i dobrze mówicie, bo nim jestem. Jeżeli więc Ja, Pan i Nauczyciel, umyłem wam nogi, to i wyście powinni sobie nawzajem umywać nogi. Da-łem wam bowiem przykład, abyście i wy tak czynili, jak Ja wam uczyniłem»” (J 13,1-15). 

Słuchając tej Ewangelii możemy się przekonać o tym, czym jest prawdziwa miłość. Jezus mnie kocha do tego stopnia, że jest w stanie umyć mi nawet nogi. Rozumiemy, że nie chodzi tu tylko o jakiś symboliczny i pusty gest. Jezus umył uczniom nogi, bo chciał pokazać, na czym polegała i wciąż polega Jego misja. On umywa mi nogi, to znaczy pochyla się nawet do mojego brudu. Kocha mnie do końca! On – Bóg – przede mną klęka i myje mi nogi! Służy mi mój Bóg, Pan Wszechświata, Stwórca nieba i zie-mi! Czy może być jeszcze większa miłość? 

Ważne, że w Ewangelii Jana nie znajdziemy opisu ustano-wienia Eucharystii. Ale za to w tym miejscu odnajdujemy opis obmycia nóg. Jakby św. Jan chciał nam wykrzyczeć: o to samo chodzi! Obmycie nóg, Eucharystia i Krzyż to ta sama miłość! Pan mnie kocha bez reszty – umiera dla mnie i za mnie. Taka jest mi-łość Boga – nawet za mnie umiera! Chyba już rozumiemy, że sami nie jesteśmy w stanie tak kochać… Nasza miłość ludzka jest pięk-na, ale ma granice. Tylko Bóg kocha do końca. Ale dzięki Niemu możesz i Ty tak kochać! Możesz kochać jak Bóg! Benedykt XVI napisał o miłości: „Miłość zanim jest zadana, najpierw jest dana”. Tak! Bóg najpierw mi daje swoją miłość. A kiedy jej naprawdę doświadczę, wtedy sam zaczynam kochać jak On. To Duch Święty jest jakby akumulatorem miłości. 

Pozwólcie, że jeszcze raz w tym miejscu zacytuję znaną piosenkę (dzisiaj zrobiło się jakoś piosenkowo): „Miłość to nie pluszowy miś ani kwiaty, to też nie diabeł rogaty, ani miłość, kie-dy jedno płacze, a drugie po nim skacze. Bo miłość to żaden film w żadnym kinie ani róże, ani całusy małe duże. Ale miłość, kiedy jedno spada w dół, drugie ciągnie je ku górze”. Tak! Miłość to nie tylko uczucie. Prawdziwa miłość zaczyna się wtedy, gdy kończy się pierwsze zakochanie… Tak! Miłość jest wtedy, kiedy jedno spada w dół, drugie cięgnie je ku górze! Prawdziwa miłość nie kocha tylko wtedy, gdy wszystko idzie jak po maśle. Miłość kocha również wtedy, gdy ktoś spada w dół, to znaczy – gdy się gubi, potrzebuje mojej pomocnej ręki. Wtedy, jeśli kocham, chcę go pociągnąć ku górze. Nie zostawię go samego. Tak kocha Bóg. Gdy spadasz w dół – wyciąga Cię ku górze. 

Pewien młody chłopak, oświadczając się dziewczynie, za-miast kwiatów przyniósł jej wieniec pogrzebowy. Zdziwiła się! „Głuptasie! Ale masz czarny humor…”. „Nie – odpowiedział. Chcę tylko, abyś wiedziała, że cię kocham i chcę być z tobą do końca moich dni – aż do grobowej deski. Na dobre i złe. Zawsze”. Jak powiedział ks. Jan Twardowski: „Miłość na śmierć nie umie-ra”. Miłość żyje! Miłość nie umiera, nie kończy się! Boska miłość jest wieczna. Nie zwyciężyła jej śmierć. Właśnie jest odwrotnie – to miłość pokonuje śmierć! Tak! Miłość pokonuje śmierć! 

Naprawdę kochasz, gdy jesteś w stanie tracić swój cenny czas, może nic nie otrzymując w zamian. Miłość jest służbą. Mi-łość kocha mimo wad drugiego. Spójrz – róża to piękny kwiat, który ma kolce. Może ten piękny kwiat chce Tobie pokazać, że nie ma ludzi idealnych. Zawsze, prędzej czy później, zobaczysz w kimś jego wady. I wtedy potrzeba miłości. Dlatego w miłości naj-trudniejszym słowem nie jest wcale słowo „kocham cię”. Można je wypisywać dziennie tysiące razy w SMS-ach, mailach… Najtrud-niejszym słowem w miłości jest słowo „przepraszam”, „przeba-czam”. Łatwo powiedzieć, że kocha się Eskimosów. Ale miłość jest konkretna – sprawdza się w codziennym życiu. Miłość spraw-dza się w relacjach do wszystkich ludzi, których spotykam. 

Chcę, abyśmy przypomnieli sobie jeszcze pewien epizod z życia św. Piotra. To najważniejszy Apostoł. Miał bardzo dobre intencje. Chciał kochać Jezusa właśnie miłością agape. Mówił Jezusowi, że odda za Niego życie, że pójdzie z Nim do więzienia i nawet na śmierć. I co? Bardzo szybko się przekonał, że były to puste słowa. Nie był w stanie tak kochać! Szybko opuścił Jezusa, zaparł się Go. Jego miłość okazała się bardzo płytka, ale to do-świadczenie było św. Piotrowi bardzo potrzebne. Zrozumiał, że sam z siebie nie potrafi kochać. Zrozumiał, że to nie on będzie oddawał życie za Jezusa, ale że to Jezus odda życie za Niego. Kie-dy po zdradzie spojrzał Jezusowi w oczy, zrozumiał, że nie może budować na sobie. Zrozumiał, że jest w stanie kochać naprawdę, gdy otrzyma moc od Jezusa, gdy będzie z Nim w relacji… I tak było! Wtedy zaczął kochać. Kochał do końca. Naprawdę oddał swe życie, umarł w Rzymie męczeńską śmiercią. 

Zapamiętajmy, że kto naprawdę kocha Jezusa, ten będzie kochał człowieka. Gdy nasza ludzka miłość się sypie, gdy sobie nie radzimy, gdy zamiast kochać, zaczynamy ranić, wówczas ko-niecznie trzeba zadać sobie pytanie: Jak wygląda moja relacja z Bogiem? Czy tam się coś przypadkiem nie popsuło? 

Boże! Jak piękna jest miłość. Chcę kochać Ciebie i drugie-go człowieka. Chcę, by inni mnie kochali. Bez miłości nie mogę żyć. Ulecz mnie Panie z moich iluzji o miłości, w których zamiast kochać tak naprawdę myślę jedynie o sobie. Boże! Jak trudno jest kochać mimo niewdzięczności. Jak trudno jest kochać, nic nie otrzymując w zamian. Jak trudno jest pokonać egoizm, by nie tylko dostrzec czubek własnego nosa, ale drugiego człowieka i jego ser-ce. Jak trudno jest kochać, oddając życie w codzienności. Panie, niech zstąpi Duch Twój i odnowi oblicze mojego serca. Wiem, że w Twoich oczach to miłość najbardziej się liczy. Bo jak mówił św. 

Jan od Krzyża: „Pod wieczór naszego życia będziemy sądzeni z miłości”. Panie umocnij moją miłość. Amen.