Duchowe pielgrzymowanie PPAG 2026
Duchowe pielgrzymowanie PPAG 2026
Szósty dzień. Grupa ma już swoje role: ktoś prowadzi śpiew, ktoś pilnuje tempa, ktoś zawsze ma plastry, ktoś opowiada dowcipy, gdy robi się ciężko. I są też role niewidzialne: ktoś codziennie zbiera śmieci po postoju, ktoś idzie na końcu z najsłabszymi. Dziś warto zapytać: którą rolę pełnię ja i dlaczego akurat taką?
W dzisiejszej Ewangelii Jezus robi coś szokującego: Nauczyciel i Pan klęka i myje uczniom nogi, wykonując czynność zarezerwowaną dla sług. Piotr protestuje, bo to się nie mieści w głowie. A Jezus mówi: dałem wam przykład, żebyście i wy tak czynili. Izajasz w pierwszym czytaniu uzupełnia: prawdziwy post, prawdziwa pobożność to dzielić chleb z głodnym, przyjąć bezdomnego, nie odwracać się od drugiego człowieka. A psalm dodaje ton, o którym łatwo zapomnieć: „Służcie Panu z weselem”. Służba bez radości szybko staje się pretensją.
A ja? Świat mówi: przepychaj się do przodu, liczy się tylko wygrana. Jezus pokazuje odwrotnie: prawdziwa wielkość schyla się do drugiego. I tu trzeba powiedzieć rzecz bardzo konkretną: dobry lider to nie ten, kto siedzi na swoim miejscu i pokazuje palcem, co inni mają zrobić. Dobry lider to ten, kto pierwszy bierze się do pracy – nosi, dźwiga, zmywa, ustępuje i właśnie dlatego ludzie chcą za nim iść. Autorytet, który trzeba wymuszać, nie jest autorytetem. Autorytet rodzi się wtedy, gdy ludzie widzą, że ich przewodnik nie każe im robić niczego, czego sam by nie zrobił.
A ponieważ każda grupa ma swojego przewodnika – to dzisiejsze słowo jest w sposób szczególny do was, drodzy księża. Nie bierzcie tego jako zaczepkę, ale jako pytanie, które Jezus zadaje dziś klękając z miednicą: czy mój przewodnik idzie ze mną, czy tylko przede mną? Czy nosi bagaże razem z nami, siada przy zwykłej wodzie, pyta po imieniu, jak minęła noc? Najlepsze rekolekcje, jakie ksiądz może wygłosić na pielgrzymce, to te bez słów, gdy pątnicy widzą go niosącego czyjś plecak.
Głos papieża. Leon XIV daje w encyklice piękny portret przywódcy-sługi. Nehemiasz, zanim cokolwiek zrobi, pości, modli się i wstawia za ludem. Przybywszy do zrujnowanej Jerozolimy, najpierw w milczeniu ogląda zniszczenia. Nie narzuca rozwiązań z góry. Zwołuje rodziny i każdej powierza jej odcinek muru; wysłuchuje lęków, koordynuje, znosi sprzeciwy. Miasto odradza się nie dzięki jednemu bohaterowi, lecz dzięki wspólnej odpowiedzialności wszystkich – kapłanów, rzemieślników, kobiet i młodzieży. Papież streszcza to wezwaniem, byśmy byli budowniczymi komunii, a nie architektami Wieży Babel – sługami Królestwa, a nie właścicielami wież skazanych na upadek. I uczy od Maryi patrzenia na świat od dołu: oczami maluczkich, nie możnych.
Chwila ciszy.
Rozejrzyj się po swojej grupie. Kto dziś potrzebuje, żeby ktoś umył mu nogi, czyli zrobił coś prostego, niewidocznego, ale potrzebnego?
Modlitwa
Panie, Ty ukląkłeś przed swoimi uczniami.
Naucz mnie takiego przewodzenia,
bez potrzeby bycia pierwszym,
z oczami otwartymi na tych, którzy idą wolniej.
Pokaż mi dziś mój odcinek muru. Amen.