W domu Mamy

Udało się! Nasze intencje, które nosiliśmy w sercu zostały przedstawione Matce Najświętszej na Jasnej Górze. Pan Bóg zachował dla nas piękną słoneczną pogodę. Dziękujemy Ci 🙂 Ostatni dzień przed wejściem sprawił… że każdy, niezależnie jak wcześniej bolały Go nogi chciał o własnych siłach wejść do domu Mamy. Wielu z nas to się udało. Niestety nie wszystkim starczyło sił, ale i tak każdego z nich mieliśmy w swojej modlitewnej pamięci.

Przed wejściem na Jasną Górę czekała na nas pewna nowość.  Była nim msza święta u sióstr w Kamyku. To był również czas wzajemnych podziękowań i przeprosin. Ostatni etap był zwieńczeniem całego trudu drogi. Pęcherze jakoś dziwnie przestały dokuczać. Bandaże, na nogach zdawały się zbędne, a serce rosło z każdym kolejnym krokiem, który przybliżał nas do tronu Pani Jasnogórskiej.

Z radosnym śpiewem na ustach weszliśmy na wały jasnogórskie. Nie brakowało balonów, konfetti, czy nawet świec dymnych. Nie to jednak było najważniejsze. Na naszych twarzach rysował się cudowny, autentyczny uśmiech. Jesteśmy. Dotarliśmy. Leżymy twarzą do ziemi aby podziękować Maryi za wszelką okazaną nam pomoc.

W drodze do Maryi czekali na nas ks. Prymas oraz nasze rodziny i znajomi, a także parafianie, aby nas powitać. Nie brakowało kwiatów i czułych uścisków. Po wejściu ostatniej grupy promienistej przedstawiciele wszystkich grup z ks. Prymasem tradycyjnie złożyli krzyż. To zadziwiające, ale tłum wiernych w kaplicy cudownego obrazu nie przeszkodził, aby każdy z nas  miał okazję indywidualnie pobyć sam na sam z Maryją. Nikomu nie przeszkadzało, że było duszno.  Wszyscy wpatrywaliśmy się w oczy Maryi, a modlitwa sama wypływała z naszych serc. Bo wiemy, że nigdy nie przestaje nam pomagać, dodawać otuchy, że nam towarzyszy, że jest z nami na dobre i na złe, aby nas prowadzić do Jezusa.

Idźcie i głoście. Hm… Ale jak? Czy znam już receptę, aby być prawdziwym świadkiem Jezusa? Świadkiem dla naszych braci i sióstr siedzących na kanapie?

Maryja zapewne  podczas trwania apelu coś nam już do ucha szepła. Czas, aby wprowadzić Jej propozycje w czyn. Jutro uroczysta Eucharystia w której będziemy dziękować Jezusowi i Maryi za cudowny czas w drodze.  Było warto? Myślę, że jest to pytanie czysto retoryczne. WARTO BYĆ Z MARYJĄ I JESUSEM! I powie to każdy pielgrzym.

Zapraszamy do fotorelacji z dnia dzisiejszego i obejrzenia filmów.