Konferencja – Dzień VII

Oczekiwanie z Maryją na Ducha Świętego

Pierwszą Księgę napisałem, Teofilu, o wszystkim, co Jezus czynił i czego nauczał od początku aż do dnia, w którym udzielił przez Ducha Świętego poleceń Apostołom, których sobie wybrał, a potem został wzięty do nieba. Im też po swojej męce dał wiele dowodów, że żyje: ukazywał się im przez czterdzieści dni i mówił o królestwie Bożym. A podczas wspólnego posiłku kazał im nie odchodzić z Jerozolimy, ale oczekiwać obietnicy Ojca: „Słyszeliście o niej ode Mnie – [mówił] – Jan chrzcił wodą, ale wy wkrótce zostaniecie ochrzczeni Duchem Świętym”. Zapytywali Go zebrani: „Panie, czy w tym czasie przywrócisz królestwo Izraela?”. Odpowiedział im: „Nie wasza to rzecz znać czasy i chwile, które Ojciec ustalił swoją władzą, ale gdy Duch Święty zstąpi na was, otrzymacie Jego moc i będziecie moimi świadkami w Jerozolimie i w całej Judei, i w Samarii, i aż po krańce ziemi”. (Dz 1, 1-8)

 

„Kazał im oczekiwać OBIETNICY Ojca”. „Obietnica” to słowo-klucz do zrozumienia naszej wiary. Bez tego słowa nie można zrozumieć np. wiary Abrahama. Jemu Bóg obiecał potomstwo liczne jak piasek morski; i ziemię, którą po dziś dzień nazywamy ziemią obiecaną. Dla tej obietnicy Abraham pozostawił to, co miał – swoją matą stabilizację – w Charanie, i rozpoczął – w wieku 75 lat! – swoje życie od nowa. Z tą obietnicą się zmagał przez, kolejne 25 lat; a z każdym rokiem wydawała mu się ona coraz mniej realna. Aż doczekał się syna – z niepłodnej żony, w setnym roku swego żyda. Nie mając już żadnych innych motywów swojej nadziei prócz SŁOWA OBIETNICY, które wypowiedział Bóg. Stał się „ojcem wszystkich wierzących”.

Zmartwychwstały Chrystus obiecuje nam Ducha Świętego; DUCH jest treścią Bożej obietnicy dla nas. Jest dla nas „ziemią obiecaną”. Jest naszym „potomstwem” – możemy Go rodzić w duszach naszych sióstr i braci. Jezus nam obiecuje, że staniemy się ludźmi Ducha; ludźmi życia duchowego.

Z roku na rok wypełnienie tej obietnicy wydaje nam się coraz mniej realne. Nasz horyzont szczelnie wypełnia  doczesność. Martwimy się o pracę, walczymy o wyższe zarobki, myślimy, jak się urządzić, jak zabezpieczyć wygodne i godziwe życie swoim bliskim. Jesteśmy też coraz bardziej ludźmi ciała niż Ducha – uwikłani w nałogi, z wyobraźnią zniewoloną przez erotyzm. Żyjemy w ciągłym hałasie i w zawrotnym tempie. Boimy się ciszy. Nie wiemy, co to jest modlitwa – a co dopiero, co to życie w Duchu Świętym!

A przecież dziś chcemy usłyszeć to słowo od Ciebie, Panie Jezu Zmartwychwstały – słowo obietnicy, że możemy stać się ludźmi duchowymi, głębokimi, wolnymi od pieniądza i materializmu; zdolnymi tworzyć prawdziwie ludzką kulturę; wrażliwymi na takie wartości, jak piękno, dobro, prawda, miłość, sumienie, medytacja… Chcemy w to słowo – obietnicę jeszcze raz uwierzyć; chcemy z nim rozpocząć od nowa – jak Abraham, być może wbrew całemu naszemu dotychczasowemu życiu.

Wiemy, jak wiele od tego zależy. Wiemy, że bez spełnienia się tej obietnicy na nas, nie mamy tak naprawdę nic do powiedzenia światu jako Kościół. Apostołom zabroniłeś opuszczać Jerozolimę, dopóki nie otworzą się na Ducha Świętego. Tak mówisz nam i dzisiaj, byśmy-bez doświadczenia Ducha-nie pchali się lekkomyślnie do świata. Dopóki nie staniemy się ludźmi duchowymi. Świat bardzo potrzebuje świadectwa chrześcijan. Ale w ich INNOŚCI. I to  inności wynikającej nie z jakichkolwiek ideologicznych założeń, ale z życiowej komunii z Bogiem.