Dzień VIII – Chwała Boga

Bóg stworzył świat, by ukazać swoją chwałę i udzielić jej. Chwałą, dla której Bóg stworzył stworzenia, jest to, by uczestniczyły w Jego prawdzie, Jego dobroci i Jego pięknie (KKK 319).

Możemy więc mówić o chwale w Bogu i o Jego chwale w stworzeniach. Chwała w Bogu jest właściwością Jego natury. Jest ona wspaniałością i pięknem Jego życia, Jego prawdziwej i nieskończonej miłości, Jego miłosierdzia, dobroci, życzliwości i innych doskonałości. Jeśli chodzi o chwałę Bożą w stworzeniach, to jest ona odzwierciedleniem w stworzonych bytach jakiejś cząstki wewnętrznej chwały Boga, Jego życia, wspaniałości, miłości, dobroci, prawdziwości, piękna i innych doskonałości. Chwałę, która jest w Bogu, można porównać do blasku i żaru słońca, a Boską chwałę w stworzeniach – do światła odbijającego się w zwróconych w stronę tarczy słonecznej lusterek.

W konferencji o grzechu mówiliśmy, że człowiek zamiast żyć dla chwały Bożej, zaczął żyć dla własnej chwały, ulegając pokusie „by być jak Bóg”. Dlatego do każdego z nas odnosi się wezwanie bpa Alojzego Orszulika: Waszym zadaniem jest na nowo wzywać ludzi naszych czasów, aby podnieśli wzrok ku górze i umieli zachwycić się Bogiem i Ewangelią. Jeśli prawdziwie postawimy Boga na pierwszym miejscu, przestaniemy uganiać się za własną chwałą i pozwolimy Bogu działać w naszym życiu, to zobaczymy chwałę Bożą objawiającą się w wielkich dziełach. A wtedy nic tu na ziemi nie będzie w stanie nas zachwycić. Tylko Bóg. A jeśli zachwyci nas jakiekolwiek piękno stworzonego świata, to będziemy wiedzieli, że jest to odbicie piękna i potęgi samego Boga.

Św. Augustyn komentując psalmy pisał: Rozmyślanie nad naszym ziemskim życiem ma być pochwałą Boga, ponieważ i radość wieczna naszego przyszłego życia będzie polegać na chwaleniu Boga. Otóż nie będzie przygotowany do tego życia przyszłego ten, kto się do niego nie przysposobi już teraz. (…) A więc wzywamy was, bracia: uwielbiajcie Boga! Do tego właśnie zachęcamy się wzajemnie, gdy śpiewamy: Alleluja. Chwalmy Boga, mówisz twojemu bratu, a on to samo mówi do ciebie. Ta wzajemna zachęta już sama przez się przynosi to, do czego zachęca. Ale chwalcie Boga z całego serca, niech wielbią Boga nie tylko wasz język i głos, ale także wasze sumienie, wasze życie i wasze czyny.

Po pierwsze modlitwa. Zadaj sobie pytanie: czy w twojej modlitwie indywidualnej jest miejsce na modlitwę uwielbienia? Proszę, dziękuję i przepraszam to chleb powszedni naszej rozmowy z Bogiem. Czy jest też słowo: wielbię? Ktoś może powiedzieć, że to trudna modlitwa. Spróbujmy więc jej się przyjrzeć. W Piśmie Świętym mamy wiele przykładów modlitwy uwielbienia. Najbardziej znanym fragmentem jest hymn Magnificat rozpoczynający się od słów: Wielbi dusza moja Pana. Pan Bóg pragnie, aby całe stworzenie oddawało Mu cześć i chwałę, dlatego w Księdze Daniela pojawiają się jak refren słowa: Błogosławcie Pana, wszystkie dzieła Pańskie, chwalcie Go i wywyższajcie na wieki. (por. Dn3), a psalmista dodaje: Sprawiłeś, że [nawet] usta dzieci i niemowląt oddają Ci chwałę (Ps 8,3). Uwielbienie rodzi się z dziękczynienia. Najpierw muszę uświadomić sobie jak bardzo jestem obdarowany przez Boga. Dziękuję Bogu za życie, ludzi, za ten czas i za wiele innych darów. Stopniowo moja modlitwa może zamieniać się w zachwyt nad Stwórcą, który mi to wszystko daje. Dodatkowo patrząc na świat, który mnie otacza, zachwycając się pięknem przyrody, uświadamiam sobie, że pochodzi to od Boga, a w pięknie tego świata, odbija się piękno i potęga samego Stwórcy. I tak zdanie po zdaniu zaczynam wielbić Boga. Pomocą w tej modlitwie będzie na pewno Słowo Boże, szczególnie Księga Psalmów. Ewangelista Łukasz przekazuje nam kolejną podpowiedź pisząc: Jezus rozradował się w Duchu Świętym i rzekł: «Wysławiam Cię, Ojcze, Panie nieba i ziemi (Łk10,21). A św. Paweł dodaje: Podobnie także Duch przychodzi z pomocą naszej słabości. Gdy bowiem nie umiemy się modlić tak, jak trzeba, sam Duch przyczynia się za nami w błaganiach, których nie można wyrazić słowami (Rz8,26). Możemy więc liczyć i tutaj na pomoc Ducha Świętego. Z kolei  św. Ludwik Maria Grignion de Montfort podpowiada, że śpiew otwiera serce na Ducha Świętego i modlitwę uwielbienia, a wtedy Bóg wstępuje do serca, które śpiewa i udziela mu łaski w obfitości.

Nie możemy jednak poprzestać tylko na modlitwie. Jezus przestrzega nas mówiąc: Nie każdy, który Mi mówi: “Panie, Panie!”, wejdzie do królestwa niebieskiego, lecz ten, kto spełnia wolę mojego Ojca, który jest w niebie (Mt 7,21). Przeto czy jecie, czy pijecie, czy cokolwiek innego czynicie, wszystko na chwałę Bożą czyńcie (1 Kor 10,31) mówi św. Paweł, św. Augustyn dodaje: Oto wielbimy Boga teraz, zebrani w świątyni, ale potem, gdy każdy wraca do siebie, to jakby zaprzestał Go wielbić. Otóż niech nie zaprzestaje żyć dobrze, i niech zawsze chwali Boga. Bo zaprzestajesz Go wielbić wtedy, gdy się oddalasz od prawości i tego, co się Bogu podoba. I przeciwnie, jeśli czynisz to, co sprawiedliwe, to nawet wtedy, gdy język twój milczy, życiem swoim głośno wołasz, Bóg zaś skłania się ku twojemu sercu. (Z komentarza św. Augustyna, biskupa, do Psalmów).

Można Bogu mówić i śpiewać wiele wspaniałych pieśni, ale jeśli nie potwierdzimy tego czynem, działaniem, decyzją, to Boża chwała nie zajaśnieje w świecie. Zdawał sobie z tego sprawę św. Ignacy z Loyoli, ten, którego zawołaniem stały się słowa Ad maiorem Dei gloriam (na większą chwałę Bożą). Co będzie większym uwielbieniem? Co przyniesie Bogu większą chwałę? To pytanie było dla niego tak ważne, że przy niektórych kwestiach odprawiał kilkanaście lub nawet kilkadziesiąt Mszy w intencji dobrego rozeznania odpowiedzi. Uwielbienie to przede wszystkim spełnianie woli Ojca, który jest w niebie. Ignacy wolał zrobić jedną rzecz, którą długo rozeznawał jako wolę Boga, niż sto innych, które były obiektywnie dobre. Podkreślał, też że miłe w oczach Boga jest wypełnianie swoich podstawowych obowiązków wynikających ze stanu i powołania. Zachęcał do tego także św. Franciszek Salezy: Czy chcesz podobać się Bogu? Jeśli nie wybrałeś rodzaju życia, wybierz go; jeśli go wybrałeś, wykonuj obowiązek swego stanu: tu znajdziesz Boga, Bóg się tobą zaopiekuje. Co z tego, że rodzice będą modlić się godzinami, jeśli zaniedbają przez to swoje obowiązki wobec dzieci? Uczeń i student mają się przede wszystkim uczyć, ksiądz ma sprawować sakramenty i modlić się itd.

Chwalić Boga, to chwalić Go każdą dziedziną życia, poddając ją pod Boży osąd. Są jednak takie, które najchętniej zachowalibyśmy tylko dla siebie, bez zapraszania tam Boga. Pierwsza to pieniądze, a druga to życie seksualne.

W czasie wypraw krzyżowych w XII wieku chrześcijanie – uczestnicy krucjat – najmowali ludzi do walki w ich sprawie. Przeważnie byli to jednak wojownicy niewierzący. Ponieważ były to wojny religijne, najemnicy przed walką byli chrzczeni. W tamtych czasach chrzest odbywał się przez całkowite zanurzenie w wodzie. Przed zanurzeniem się żołnierze podnosili miecze ponad wodę, co miało symbolizować, że ich broń nie będzie pod panowaniem Jezusa Chrystusa. Demonstrowali tym samym, że sami będą decydować o tym, jak ta broń będzie używana.

Dziś wielu ludzi, gdyby mieli być w ten sposób ochrzczeni – prawdopodobnie nad wodą trzymaliby portfele. Taki wniosek można wysnuć po obserwacji jak pieniędzmi posługują się osoby będące blisko Kościoła, które spotkały w swoim życiu Pana Jezusa. Nawet w momencie, gdy obwołujemy Go Panem swojego życia, to często – jak mówi przysłowie – portfel nawraca się ostatni. „Boże jesteś Panem całego mojego życia, ale wybacz, jak posługiwać się pieniędzmi to wiem i pozwól mi to robić po swojemu”. Stąd też obserwujemy liczne tragedie spowodowane złym posługiwaniem się pieniędzmi. John Paul Jackson podczas jednej z konferencji powiedział: „Jeśli my – chrześcijanie – w niczym nie różnimy się od niewierzących, to czym i w jaki sposób chcemy ich zachwycić Panem Jezusem?”

Czy mogę chwalić Boga pieniędzmi? Dziesięcina to nie ochłap, to oddanie czci Bogu – mówi Andrzej Strączek, który co miesiąc 10% z zarobionych przez siebie pieniędzy przekazuje na ewangelizację – Jeśli jestem chrześcijaninem ufającym Bogu, wiem, że absolutnie wszystko, co mam, pochodzi od Niego. Z Jego hojności. I wówczas ta transakcja wygląda zupełnie inaczej – Bóg daje mi 100 procent i mówi: „Weź aż 90 procent tego wszystkiego. To twoje. Dysponuj tym, jak chcesz. Oddaj Mi jedynie dziesiątą część”. Tak to rozumieli Izraelici. Tu chodzi o nawrócenie. O spojrzenie na swe dochody z perspektywy nieba. Nawrócenie jest procesem. Nawracamy się powoli. A na samym końcu nawraca się portfel. Wiem, co mówię. Jestem facetem, który chce być odpowiedzialny za rodzinę i firmę. OK, mogę przyjść do kościoła pomodlić się, pośpiewać, a nawet poklaskać, pod warunkiem że mnie to nie kosztuje. Ale gdy muszę sięgnąć do portfela, zaczynają się schodki.

Brak zaufania Bogu i chęć całkowitego decydowania widać także w sferze seksualnej. Świadczy o tym choćby odrzucanie czystości przedmałżeńskiej, zamknięcie się małżonków na nowe życie, a w przypadku problemów z zajściem w ciążę decyzja o in vitro.

Na koniec warto posłuchać zachęty św. Pawła, który pisze do Tesaloniczan: W każdym położeniu dziękujcie, taka jest bowiem wola Boża w Jezusie Chrystusie względem was (1Tes5,18). Trudno jest dziękować i chwalić Boga, gdy dotyka nas zło. W Księdze proroka Barucha czytamy: Tak, boś Ty Pan i Bóg nasz, przeto chwalić Cię będziemy, Panie! Dlatego bowiem dałeś bojaźń Twą sercom naszym, abyśmy wzywali imienia Twego i żebyśmy Cię chwalili na wygnaniu naszym (Ba3,6-7). Bo czy uwielbienie w chwili trudności nie ma wynikać z zaufania wobec Boga, który przecież mówi: Czyż nie sprzedają pięciu wróbli za dwa asy? A przecież żaden z nich nie jest zapomniany w oczach Bożych. U was zaś nawet włosy na głowie wszystkie są policzone. Nie bójcie się: jesteście ważniejsi niż wiele wróbli (Łk12,6-7).