Dzień VII – Wspólnota

Człowiek jest stworzony na obraz i podobieństwo Boga, a Bóg jest wspólnotą Trzech Osób stanowiących Jedność. Stąd wniosek, że jesteśmy stworzeni do życia wspólnotowego. Żaden człowiek nie jest samoistną wyspą – pisał angielski poeta John Donne. Dobrze wiemy jak łamie się jedną zapałkę, a jak trudno naraz złamać ich kilkadziesiąt. Na drodze wiary nie mogę być sam. Potrzebuję WSPÓLNOTY. Chrystus gromadził wokół siebie uczniów, spośród nich wybrał Dwunastu na czele z Piotrem Ty jesteś Piotr [czyli Skała], i na tej Skale zbuduję Kościół mój, a bramy piekielne go nie przemogą (Mt 16,18) i posłał ich «Idźcie na cały świat i głoście Ewangelię wszelkiemu stworzeniu! (Mk 16,15) udzielając im chrztu w imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego (Mt 28,19b) oraz przekazał im władzę mówiąc: Weźmijcie Ducha Świętego! Którym odpuścicie grzechy, są im odpuszczone, a którym zatrzymacie, są im zatrzymane (J 20,22-23). Nie pozostawił ostatecznie Apostołów samych: A oto Ja jestem z wami przez wszystkie dni, aż do skończenia świata (Mt 28,20b) Jednocześnie zapowiedział zesłanie Ducha Świętego i Jego obecność we wspólnocie wierzących: Ja zaś będę prosił Ojca, a innego Pocieszyciela da wam, aby z wami był na zawsze – Ducha Prawdy (J 14,16-17a). Przez wszystkie te działania Chrystus budował swój Kościół, w którym jest obecny po dziś dzień.

Dlatego poprzez chrzest zostajemy włączeni we wspólnotę Kościoła. Wszyscyśmy bowiem w jednym Duchu zostali ochrzczeni, aby stanowić jedno Ciało (1 Kor 12,13). Kościół rozumiemy tutaj — w świetle Drugiego Soboru Watykańskiego — jako wspólnotę wspólnot. Człowiek nie może przeżywać prawdziwych relacji z nieograniczoną ilością osób. Stąd potrzeba małych (kilkudziesięcioosobowych) wspólnot, nazywanych wspólnotami podstawowymi. Taka wspólnota staje się etapem pośrednim w budowaniu więzi wspólnotowej w większym zespole, jakim jest parafia i idąc dalej cały Kościół powszechny.

Czym powinna charakteryzować się taka wspólnota?

  1. W centrum wspólnoty musi być Chrystus. Co to znaczy? To znaczy, że ze względu na Niego się spotykamy i ku Niemu podążamy. Sam Chrystus zaprasza nas do gromadzenia się ze względu na Niego: Bo gdzie są dwaj albo trzej zebrani w imię moje, tam jestem pośród nich (Mt18,20). Obiecuje nam wtedy swoją obecność. Można pod płaszczykiem religijności tworzyć tzw. „kółka wzajemnej adoracji”, w których Chrystus będzie dodatkiem. Jan Paweł II nauczał, że życie wspólnoty jest prawdziwie owocne, budujące człowieka, gdy w ostatecznym rozrachunku przybliża go do Chrystusa. Symbolicznie można by wspólnotę przedstawić jako zbiór punkcików tworzących okręg, gdzie każdy z nich skierowany jest do środka i tam zmierza. Przez to zbliżanie się do Chrystusa realizujemy podstawowe powołanie jakim jest zaproszenie do świętości: Ponieważ Ja jestem Pan, Bóg wasz – uświęćcie się! Bądźcie świętymi, ponieważ Ja jestem święty (Kpł 11,44). Jak uczy Sobór Watykański II: w Kościele złożona została pełnia środków zbawienia i w nim dzięki łasce Bożej osiągamy świętość.
  2. Dążenie do świętości, wzrost duchowy może mi zagwarantować tylko „zdrowa” wspólnota. Cechy takiej grupy wymienia autor Dziejów Apostolskich opisując życie pierwotnego Kościoła: Trwali oni w nauce Apostołów i we wspólnocie, w łamaniu chleba i w modlitwach (Dz2,42). My również potrzebujemy wspólnoty, która będzie żyła według tych czterech zasad. Podtrzymywanie tego życia realizuje się przez modlitwę wspólnotową i osobistą. To jak nieustanne dostarczanie tlenu do organizmu. Potrzebny jest też pokarm duchowy i intelektualny. Ten pierwszy to eucharystia, która jak przypomina Sobór Watykański II jest «źródłem i zarazem szczytem całego życia chrześcijańskiego». Wspólnota żyje więc dzięki Eucharystii. Drugim pokarmem jest nauczanie Kościoła oparte na Piśmie Świętym i Tradycji. Lektura Pisma Świętego i katechizmu, katecheza, kazania i homilie formują nas i pogłębiają naszą wiedzę i wiarę. Nie może też zabraknąć dla nikogo chleba powszedniego. Papież Benedykt XVI przypomina: Nikt we wspólnocie chrześcijańskiej nie powinien być głodny czy ubogi: jest to podstawowy obowiązek. Wspólnota z Bogiem, realizowana jako komunia braterska, wyraża się konkretnie w zaangażowaniu społecznym, w chrześcijańskim miłosierdziu, w sprawiedliwości.
  3. Wspólnota staje się dla nas szkołą miłości. To tutaj uczę się realizować Przykazanie miłości. Nie wszystkich lubimy jednakowo. Niektórzy może nas denerwują. Ale oni też są moimi bliźnimi, tymi, których mam kochać. Ostatecznie to właśnie te trudne relacje pokazują prawdę o miłości bliźniego w moim codziennym życiu. Przypomnijmy słowa św. Jana: Jeśliby ktoś mówił: «Miłuję Boga», a brata swego nienawidził, jest kłamcą, albowiem kto nie miłuje brata swego, którego widzi, nie może miłować Boga, którego nie widzi ( 1 J 4,20). To właśnie wspólnota Kościoła jest dla nas najlepszym „poligonem” do realizacji Przykazania miłości.
    Warto też powiedzieć, że doświadczenie „nieidealnej wspólnoty” jest dla mnie darem i zadaniem. Darem, bo dzięki tej trudnej relacji mogę poznać całą prawdę o sobie. Zadaniem dlatego, że mogę poprzez własny rozwój osobowy i duchowy ją ubogacać i przemieniać. Bardzo prosty przykład możemy zauważyć na pielgrzymce. Pojawia się czasem pokusa: rozczarowany dotychczasową grupą zaczynam poszukiwać „lepszej grupy”, bardziej zgranej, bardziej rozśpiewanej (zależy czego człowiek szuka). Dlaczego tak robię? Bo łatwiej jest przyjść na gotowe i brać, niż samemu, czasem przez lata, coś wypracowywać. Łatwiej jest „uciekać” z „nieidealnego” rodzinnego domu, „nieidealnej” rodzinnej parafii, „nieidealnej grupy”, do wspólnot rodzinnych, parafialnych czy pielgrzymkowych, gdzie panuje fajna atmosfera, gdzie „coś się dzieje”, gdzie ja czuje się wreszcie doceniony. Tak jak łatwiej jest kochać ludzi sympatycznych, miłych i zadbanych niż trudnych, cuchnących i odrażających. Ale czy ta „łatwiejsza” miłość jest jeszcze miłością? Pozostaje także pytanie dlaczego uciekam? Może dlatego, że chcę ukryć własne słabości i wady. A może bardziej chcę brać niż dawać? Każda prawda jaką odkryję o sobie i zaakceptuję przy tej okazji będzie dla mnie impulsem do osobistego rozwoju. Skoro Bóg daje mi taką, a nie inną rodzinę, parafię, grupę pielgrzymkową, to ma dla mnie również zadanie związane z tą wspólnotą. Ja także mam wpływ na to, jak ona będzie wyglądała. Ja również mogę przyczynić się do jej przemiany.
  4. Wspólnota uczniów Chrystusa realizuje wezwanie Mistrza: Idźcie i nauczajcie wszystkie narody… (Mt 28, 19), które w przekładzie dosłownym brzmi: „Idąc, czyńcie sobie uczniów spośród wszystkich narodów…”. Z tego wynika wniosek, że wspólnota nie może zamykać się na innych. Jednym z najczęstszych błędów we wspólnocie jest brak otwartości. „Dobrze nam ze sobą, dogadujemy się, więc po co nam nowe osoby” – takie myślenie niestety jest niezgodne z misją wyznaczoną przez Chrystusa. Wspólnota, która nie rośnie, zaczyna umierać. Dzieje Apostolskie w wielu fragmentach podkreślają wzrost liczbowy wyznawców Chrystusa. Jest on niewątpliwie znakiem działania Ducha Świętego. Stąd wezwanie w Kościele do Nowej Ewangelizacji i czynienia miłosierdzia. Miłosierdzie, to nie tylko wrażliwość na potrzeby materialne innych, ale także pragnienie głoszenia Dobrej Nowiny wszystkim, którzy odeszli lub nie poznali jeszcze Chrystusa. Miłość chrześcijańska nie pozwala mi być obojętnym na drugiego, który w wierze jest „zimny lub letni”. Mówimy przecież o sprawach najważniejszych, bo dotyczących zbawienia. Pragnieniem Boga jest powrót owiec zagubionych do owczarni i aby tam były karmione.
  5. Zostaliśmy stworzeni dla Nieba i musimy się do tego przygotować. To jest właśnie cel, jaki Bóg postawił przed każdym z nas. W Niebie będzie panowała pełna wspólnota między Bogiem a ludźmi. Niebo utkane jest więc z relacji. Relacji z Bogiem i z ludźmi. Oznaką Nieba jako wspólnoty świętych jest wzajemna więź, która wyklucza izolację. Niebo jest bowiem miejscem, w którym Bóg na nas oczekuje. Niebo jest miejscem naszego ostatecznego powołania i przeznaczenia. Mamy w niebie spełnić swoje powołanie, swoje istnienie, obcując wiekuiście z Bogiem żywym, z Ojcem, Synem i Duchem Świętym. Taka jest prosta prawda o niebie, którą odczytujemy ze słów Modlitwy Pańskiej i z Ewangelii, a więc nie chodzi tu o jakieś miejsce szczególne w znaczeniu fizycznym, ale o przestrzeń duchową, przestrzeń obcowania z Bogiem, które jest naszym powołaniem i ostatecznym przeznaczeniem (św. Jan Paweł II). Tu na ziemi jesteśmy tylko pielgrzymami.