Dzień I – I tańcząc śpiewać będą – wszystkie moje źródła są w Tobie (Ps 87, 7)

    Wyobraź sobie, że jesteś w górach, chce ci się pić, dochodzisz do źródła – tu rozpoczyna bieg strumień. Woda tutaj jakby była dopiero stworzona. Nie masz wątpliwości że jest zdrowa. Masz pewność że jest czysta, niczym niezmącona. Nabierasz tej wody, zachwycasz się jej smakiem, gasisz pragnienie, orzeźwiasz się przy tym źródle, … i idziesz dalej. Może czasem powracasz w myślach do tego źródła. Może jeszcze kiedyś dojdziesz do niego, aby znowu się napić. Będziesz z niego pić, a ono będzie Ci dawać siłę, by iść dalej.

Ten obraz jest bliski także nam. My pielgrzymi, zmęczeni wysiłkiem, w upalnym dniu mamy to jedno pragnienie: pragniemy wody, pragniemy zatrzymać się gdzieś, gdzie będzie jej wiele, gdzieś, gdzie sam jej widok będzie nas uspokajać. Zatrzymać się przy źródle. Posmakować jego wody, dać się porwać jej orzeźwieniu, w niej niejako się odnowić, dzięki niej nabrać sił. [To pewnie jedno z niewielu miejsc, w których chciałoby się pozostać na zawsze.]

Potrzeba nam takiego zatrzymania u źródła – smakowania tej niezmąconej wody. Nie wystarczy nam woda z kranu, potrzebujemy tej wyjątkowej, jakby nowo stworzonej wody.

Źródło będzie nam się zatem kojarzyć z życiem, bo daje początek wodzie, bez której życia nie ma. Źródło będzie zatem rodzić skojarzenia z początkiem, czymś niedotkniętym złem, niczym nieskażonym.  W dalszym znaczeniu źródło jest symbolem młodości i miłości. Źródło to początek, to coś, gdy serce biło nam mocniej, gdy nie mieliśmy żadnych wątpliwości, gdy wszystko było proste… Źródło to także coś co się nie wyczerpuje, do czego można się zawsze odnieść, z czego zawsze można korzystać.

Wiele razy mówimy o źródle: źródle naszej siły, miłości, życia, źródłach z których czerpiemy, gdy piszemy prace itd.. Wszystko ma swoje źródło czyli swój początek, coś co daje mu siłę, inspiracje, co sprawia, że jest właśnie taki a nie inny.

Spontanicznie myślimy o źródle jako czymś duchowym, ważnym w naszym życiu. Czymś, co także dla nas jest siłą, ciągłym odniesieniem, punktem do którego możemy wracać i w którym możemy się umacniać. Dla wielu z nas – pielgrzymów – czas wędrówki na Jasną Górę daje się jakoś przyrównać do takiego pobytu przy źródle. Tak często możemy usłyszeć: „Idę żeby naładować akumulatory” – to jakby wypowiedzenie współczesnymi słowami prawdy o znaczeniu źródła. Pielgrzymka to jakby moment w którym podłączamy się do Bożej mocy, aby z niej zaczerpnąć.

W czasie pobytu we wspólnocie Taizé w 1986r. papież Jan Paweł II powiedział tak: „(…) Papież, tak jak wy, pielgrzymi i przyjaciele Wspólnoty, przybył tu na chwilę, ale do Taizé przybywa się jak do źródła. Wędrowiec zatrzymuje się, zaspakaja pragnienie i rusza w dalszą drogę. Wiecie, że bracia nie chcą was zatrzymać. Chcą w modlitwie i ciszy pozwolić wam pić wodę żywą obiecaną przez Chrystusa, poznać Jego radość, Jego obecność, odpowiedzieć na Jego wezwanie, byście mogli później wyruszyć i świadczyć o Jego miłości, służąc braciom w waszych parafiach, w waszych miastach i wioskach, w szkołach, na uczelniach i we wszystkich miejscach pracy. (…)

Choć słowa te zostały wypowiedziane w konkretnych okolicznościach, to jednak mają  bardzo uniwersalny charakter: w modlitwie i ciszy pozwolić wam pić wodę żywą obiecaną przez Chrystusa, poznać Jego radość, Jego obecność, odpowiedzieć na Jego wezwanie, byście mogli później wyruszyć i świadczyć o Jego miłości, służąc braciom w waszych parafiach, w waszych miastach i wioskach, w szkołach, na uczelniach i we wszystkich miejscach pracy.

            W tym roku, w czasie naszej pielgrzymki chcemy dotknąć źródeł naszej wiary. Chcemy odpowiedzieć sobie na pytanie w co, w KOGO wierzę i jaka jest moja wiara. Jubileusz 1050 – lecia chrztu Polski jest dla nas szczególną zachętą, okazją i szansą do takiej refleksji. To wszystko zaś co przeżyliśmy w czasie Światowych Dni Młodzieży domaga się ugruntowania, domaga się osobistego przyjęcia. Chcemy zapytać dlaczego przyjęliśmy chrzest i dlaczego wierzymy – byliśmy nieświadomi i ktoś (pewnie nasi rodzice) zadecydowali za nas, ale dziś możemy sami świadomie wrócić do tej chwili – do źródła naszego życia wiary, do źródła Bożych łask, do źródła Bożego synostwa … do źródła, które daje życie wieczne.

Co mnie napełnia, gdzie idę i co robię kiedy muszę znaleźć siłę do dalszego życia, gdy muszę się odnowić, jak mówimy w języku młodzieży „zresetować”? Kto może mnie pocieszyć i umocnić?

Kim dla mnie jest Jezus? Czy faktycznie go znam? A pytamy się nie o to, co o nim wiemy, ale pytamy o relację.  Jaki wpływ na moje życie ma Jezus Chrystus, czy to jak się modlę, jaką postawę w życiu przyjmuję, jakim wartościom służę wynika z mojego spotkania Jezusa.

Krótki fragment psalmu 87 (zaledwie jeden werset) ukazuje to, co jest istotą naszego życia, naszej relacji z Jezusem: I tańcząc śpiewać będą – wszystkie moje źródła są w Tobie. Czy potrafisz tak myśleć o relacji z Bogiem, czy ta relacja taka jest? Czy z relacji z Bogiem wypływa jak ze źródła wszystko to, co robisz, kim jesteś i jaki jesteś? Posłuchajmy  krótkiej refleksji jednego z kapłanów, który prowadząc rekolekcje w seminarium dla kleryków odnosił się do tego fragmentu psalmu: wszystkie moje źródła są w Tobie. Kiedy był młodym księdzem rozpoczynał dzień od filiżanki kawy, którą zaparzał w ekspresie – była to ważna chwila jego poranka, niemalże codzienny rytuał. A potem włączał cichą, nastrojową muzykę, przeglądał gazety… I tak rozpoczynał kolejny dzień, a to co czynił wprowadzało go w obowiązki dnia. A potem usłyszał gdzieś w sobie głos: Nie rób tak. Ja chcę ciĘ napełnić. Zmienił to, odtąd zaczyna dzień od modlitwy, to Bóg jest Tym, który go napełnia. Wszystkie moje źródła są w Tobie.

Jakie są nasze źródła, co daje nam siłę, co nas uspokaja, gdzie szukamy pomocy, kiedy źle się dzieje?

Wielu nie wraca do źródła, bo tak naprawdę nigdy przy nim nie było. Nie mają do czego powracać. Tegoroczna pielgrzymka ma stać się okazją do odkrycia źródła – czystego źródła relacji z Jezusem Chrystusem. Ci, którzy już Go poznali będą mogli na nowo w Nim się odmłodzić, dla tych którym Jezus jest daleki będzie to kolejna szansa spotkania, odkrycia Jezusa.

I znowu słowa św. Jana Pawła II, „Tak, odkrycie Chrystusa to najpiękniejsza przygoda waszego życia. Ale nie wystarczy odkryć Go tylko raz jeden. Każde bowiem odkrycie Go staje się zachętą do tego, by jeszcze bardziej Go szukać i coraz lepiej poznawać poprzez modlitwę, sakramenty, rozważanie Jego słowa, katechezę i wsłuchiwanie się w naukę Kościoła. Takie jest nasze najważniejsze zadanie. Jak dobrze rozumiał to św. Paweł, gdy pisał: Dla mnie bowiem żyć – to Chrystus (Flp 1,21). Wraz z odkryciem Chrystusa na nowo, jeżeli jest ono autentycznym odkryciem, rodzi się pragnienie niesienia Go innym, czyli zaangażowanie apostolskie”.

Wracamy do źródła, aby na nowo odkryć Chrystusa. Chcemy odkrywać Go na nowo, kolejny raz; chcemy Go ciągle szukać. Czy skorzystamy z tej szansy?

Pewnie wszyscy znamy wezwania z Litanii do Serca Pana Jezusa. Są wśród nich dwa, które nazywają Jezusowe Serce źródłem: Serce Jezusa Źródło życia i świętości oraz Serce Jezusa źródło wszelkiej pociechy. Wezwania te inspirowane są wydarzeniami opisanymi w Biblii, a samo Serce Jezusa to jakby istota tego Kim On jest, jaki jest. Serce Jezusa to wszystko to, co Bóg chciał nam o sobie powiedzieć, co o nas myśli, jak nas
miłuje …

Gdy Izraelici wędrowali przez pustynię, zabrakło im wody. Prawie umierali z pragnienia i byli bliscy rozpaczy. Wtedy Mojżesz z rozkazu Boga uderzył laską w skałę góry Horeb: wytrysnęło źródło obfitej wody, która zaspokoiła pragnienie ludu. To wydarzenie jest figurą Najświętszego Serca Pana Jezusa. Podobne zadanie, jak kiedyś laska Mojżesza, spełniła włócznia Longina, która otworzyła Serce Zbawiciela. Zranione Serce stało się źródłem wody żywej, która obmyła świat z grzechów.

W rozmowie z Samarytanką Chrystus przyrównał swoje słowa do wody żywej, która wytryska ku życiu wiecznemu. W ostatnim dniu święta Namiotów, Jezus, stojąc na dziedzińcu świątyni jerozolimskiej, „zawołał donośnym głosem: <<Jeśli ktoś jest spragniony, a wierzy we Mnie – niech przyjdzie do Mnie i pije! Jak rzekło Pismo: Strumienie wody żywej popłyną z jego wnętrza>>” (J 7, 37-38). W świetle powyższych cytatów widzimy, że bardzo słusznie nazywamy Jezusa źródłem życia. Jest On źródłem życia nadprzyrodzonego, czyli źródłem łaski Bożej, która w przyszłości napełni nas chwałą błogosławionych w niebie. Tę łaskę otrzymaliśmy na chrzcie świętym, wzbogaciliśmy ją w sakramencie bierzmowania, a pomnażamy stale w Komunii świętej.

Papież Jan Paweł II w czasie jednego z rozważań przed modlitwą Anioł Pański powiedział: „Wszyscy pragniemy przybliżyć się do tego źródła wody żywej. Wszyscy pragniemy pić z Boskiego Serca, które jest źródłem życia i świętości. W Nim został nam dany Duch Święty i stale jest dawany wszystkim, którzy z czcią i miłością przybliżają się do Chrystusa, do Jego Serca. Przybliżyć się do źródła to znaczy: sięgnąć do początku. Nie ma innego miejsca w stworzonym wszechświecie, z którego bierze początek świętość w życiu człowieka poza tym Sercem, które tak bardzo umiłowało”.

Pierwszy dzień naszego pielgrzymowania naznaczony jest bardzo mocno początkiem, odnosi się do źródła. W liturgii wspominaliśmy postać św. Wojciecha, który głosił naszym przodkom wiarę. Przed naszymi oczyma wyrasta obraz katedry a w niej relikwie świętego i grób matki chrzestnej Polski — księżnej Dobrawy.

            Na wyciągnięcie ręki mamy lednickie jezioro i święty ostrów na tym jeziorze, codziennością są Drzwi Gnieźnieńskie, „Bogurodzica”, Złoty kodeks… i oczywiście Ewangeliarz karoliński – nie tylko najstarsza w Polsce książka, ale książka starsza niż Polska.

            Zaczerpnęliśmy ze źródła – początku naszej wiary. W czasie całej drogi dalej pragniemy czerpać, aby potem iść i wypełnić zadanie, jakie Bóg nam poleci.